Siema wszystkim ponownie ;)
: 20 lip 2026, 0:51
Jak to bywa w zwyczaju, nową furkę w stajni warto przywitać, stąd też i się witam ponownie 
Jak zapewne zauważyliście, bo już wspominałem o tym na forum, a Ci, którzy byli na zlocie w Burzeninie nawet mieli okazję zobaczyć, nieco zmodyfikowałem ostatnio park maszynowy
Historia nabytku może być nieco przydługawa, więc odpalajcie popcorn i miłej lektury 
Piszę o tym dopiero teraz, gdyż od momentu zakupu nowego wozidła trochę się działo, stwierdziłem więc, że przedstawię dopiero, jak wszystko już będzie dopięte na ostatni guzik i zrobione "po mojemu"
Historia zaczęła gdzieś pod koniec lutego i rozpoczęło się od tego, że mojemu szwagrowi zaczęły sypać się auta, podjął więc decyzję o zakupie czegoś nowego i młodszego. To, na co się zdecydował jest akurat nieważne, ale pomyślicie sobie, że mu pozazdrościłem
Otóż nie, ale jego zabieg był dla mnie nieco inspiracją 
Do tego dołożyło się, że pewnego dnia mieliśmy sytuację, że moja szanowna małżonka, która do tej pory śmigała Mieciem (czyli Mito, który też się już tutaj witał
), musiała gdzieś pojechać Julką (czyli Giuliettą
) No i się zaczęło...
Że ona chce Julkę
Podrapałem się po głowie zastanawiając, czy jest sens kupować drugie, takie same auto
No ale wtedy, zainspirowany decyzją szwagra, wypaliłem: spoko - popchniemy Mito i szukamy fajnej fury
Co poszło na pierwszy strzał
Oczywiście zacząłem rozglądać się za Alfą Romeo Giulia
Wertowałem ogłoszenia, zapoznawałem się z tematem... W związku z tym, że Giulia to auto tylnonapędowe, wydumałem sobie, że w takim razie interesuje mnie tylko wersja benzynowa z napędem na cztery koła
Ogłoszeń było sporo, przy czym okazało się, że rynek jest zalany wręcz egzemplarzami, które były ściągane ze Stanów Zjednoczonych... I nie miałbym tutaj obiekcji, gdyby nie to, że jak się sprawdzało te sztuki po VINie, to wychodziło, że auta te przed ściągnięciem były w takim stanie, że włos się jeżył na głowie...
Po głowie zaczęło mi się telepać, czy to oby dobry wybór, czy może nie pójść w coś innego, zwłaszcza, że jest jeden model, który zawsze mi się podobał i chodził mi po głowie... No ale dorwałem w końcu jedną, krajową, umówiłem się więc na oględziny auta i jazdę próbną. Auto dorwałem w AAA Auto przy czym okazało się, że auto miało być w Piasecznie pod Warszawą. Zadzwoniłem więc do owej firmy i dowiedziałem się, że owszem - auto było w Piasecznie, ale obecnie jest w Łodzi
Ale, jeśli jestem zainteresowany, to mogę sobie u nich zamówić, aby przytargali mi to auto do ich salonu w Gdańsku - muszę jedynie wpłacić 100 PLN kaucji, która jest zwrotna w przypadku, jeśli nie zdecyduję się na zakup auta
Tak więc zrobiłem - podjechałem do ich salonu w Gdańsku, wpłaciłem kaucję i kilka dni później dostałem informację, że auto przyjechało i mogę je obejrzeć
Jak powiedziałem w domu, że jadę oglądać Giulię, to nagle się okazało (i bardzo dobrze
), że wszyscy domownicy jadą ze mną
Tak więc wpakowaliśmy się we czwórkę w auto i jazda do salonu 
Na miejscu serce mocniej zabiło - piękna, niebieska... no to oględziny: maska w górę i patrzymy co tam się dzieje. Wygląda całkiem spoko, ale w oczy rzuciło mi się, że w jednym ze zbiorniczków z płynem chłodniczym (a tam są dwa), poziom płynu jest poniżej minimum...
Dostałem też wydruk z historią auta, no i tam też nie było różowo - auto miało wcześniej 3 przygody i jeden wpis, który był... dziwny
No ale dobra - chociaż się przejedziemy
No to ja za kierownicą, gość z salony na fotelu pasażera a do tyłu wpakowała się reszta naszej ferajny, czy łącznie 3 osoby. No nie powiem... zbyt wygodnie to tam nie mieli...
Auto gabarytowo niby spore, ale jednak miejsca z tyłu to tak trochę jak na lekarstwo
Pojechaliśmy na oględziny do mojego dobrego kumpla, który od lat serwisuje moje auta
Prześwietlił auto i potwierdził, że auto miało przygody z przodu i z tyłu a ten ubytek płynu chłodniczego był spowodowany wyciekiem z przewodu doprowadzającego płyn do turbosprężarki... powiedział, że to klasyczna usterka w tych autach i, paradoksalnie, części do uszczelnienia tego kosztują dosłownie kilka złotych, ale żeby to zrobić, to trzeba rozbebeszyć masę podzespołów - ogólnie rzecz biorąc koszty
Umówiłem się więc z nim, że jadę odstawić to auto i jak będę wracał do domu, to jeszcze do niego podjadę obgadać ten temat.
Auto odstawiliśmy i wracając do domu, podjechałem do niego, a on zaprosił całą ferajnę, jaka była ze mną do przymierzenia się do jego auta - Skoda Superb
Czyli generalnie dokładnie to, co zaczęło mi się w międzyczasie kołatać po głowie 
Ferajna wsiadła, a tam... na tylnej kanapie można tańczyć
I mówi mi, że generalnie jego ziomal chce zmienić furę i jego Superb jest do zgarnięcia
No to umówiłem się z chłopem na obejrzenie auta 
Spotkaliśmy się, no i przepadłem... Skoda Superb III kombi przed FL, kolor ciemny niebieski, sinik benzynowy 2.0 TFSI w serii 280 KM, automat DSG i napęd na cztery buty, wersja Laurin&Klement z jasnym wnętrzem ze skóry - generalnie najbogatsza wersja wyposażenia, jaka wychodziła, nie miał tylko ogrzewania postojowego i dachu panoramicznego
Tylko że on miał to auto mocno skoksowane
Zmienione zawieszenie, duże tarcze hamulcowe z ogromnymi zaciskami, dołożony downpipe, zmieniona turbosprężarka, zmieniony intercooler, zmieniony układ wydechowy (strasznie głośny) i silnik wysterowany na... 450 KM
Generalnie nie interesowało mnie tak skoksowane auto, no ale chłop stwierdził, że nie ma problemu - może je przywrócić do serii, i to był mój warunek zakupu tego auta 
Dogadaliśmy się co do ceny, auto kupione
Ale zanim przywrócili mi je do serii, musiałem chwilę pojeździć tym skoksowanym potworem...
Powiem wam tak: to było wariactwo
Na drodze szybkiego ruchu, po wciśnięciu pedału gazu, nie wiem kiedy pojawiło się 230 km/h
Licznik wyskalowany do 260 i ta bestia z tych 230 chciała przyśpieszać dalej i chyba licznik by się zamknął, a ona dalej by przyśpieszała
Odpuściłem... noga z gazu i refleksja: przecież ja tak nie jeżdżę, więc po cholewkę mi to
Poza tym auto było twarde jak płyta chodnikowa, wydech ryczał jak wściekły a koszty wymiany tarcz i klocków z przodu zabijał
Doczekałem się więc przywrócenia auta do serii - robił to nasz kumpel mechanik, o którym wspominałem wcześniej
Z modyfikacji postanowiłem jedynie zostawić większy intercooler, który był już tam założony oraz nieco zmodyfikować układ hamulcowy w stosunku do tego, co powinno być w serii - z przodu wjechały zaciski czterotłoczkowe z Porshe Macan'a, które idealnie pasują i współpracują z tarczami hamulcowymi w oryginalnym rozmiarze, jaki jest w serii 
Niestety cała operacja trochę potrwała - auto stało u mechanika 3 tygodnie. Ogólnie czasowo wyglądało to tak: auto kupiłem dokładnie w połowie marca, pod koniec kwietnia odstawiłem na przywrócenie do serii a odebrałem dosłownie jeden dzień przed zlotem w Burzeninie
W międzyczasie zaopatrzyłem się w kilka pierdół do nowego auta w tym w nowy wideorejestrator, ale wstrzymywałem się z montażem i chwaleniem się autem do momentu, jak będzie już zrobione "po mojemu"
Moglibyście pomyśleć, że to koniec historii... otóż nie
Dzień przed zlotem, zadowolony odebrałem auto od kumpla mechanika po przywróceniu do serii
Jazda ? BAJKA ! Teraz to można tym było śmigać !
I wyobraźcie sobie, że dosłownie godzinę po odbiorze auta, jechałem ogarnąć jedną rzecz na zlot... i będąc na rondzie, pewna młoda dama stwierdziła, że ona też wjedzie na rondo
I zrobiła to tak, że wbiła mi się w drzwi z prawej strony
No cóż... początkowo miała obiekcje, bo to dziwne rondo, dwupasmowe, i owszem - chwilę wcześniej byłem na wewnętrznym pasie, ale na jej wysokości byłem już na zewnętrznym... Po chwili negocjacji postanowiła, że spisze oświadczenie więc obyło się bez dodatkowych negocjatorów w postaci patrolu policji
No i na zlot przyjechałem z uszkodzonymi drzwiami z prawej strony
Generalnie tylne drzwi poleciały do wymiany przednie zostały naprawione, plus przy okazji, warsztat, gdzie robiłem naprawę (autoryzowany serwis Skody, Audi, VW, Tesla i bóg wie co oni tam jeszcze mają
) ogarnął mi jeszcze dwie rzeczy, które i tak chciałem zrobić a jedna z nich wyszła podczas oględzin 
Na naprawę zostałem zaproszony jakiś miesiąc po zdarzeniu, dostałem auto zastępcze (Audi A4 z 2 litrowym silnikiem benzynowym ale tzw. "miękka hybryda"
). Naprawa trwała kolejne 2 tygodnie... no ale w końcu JEST
Założyłem w końcu wspomniany wideorejestrator, dołożyłem chlapacze z przodu i z tyłu, uzupełniłem kilka brakujących emblematów, dzisiaj porządnie umyłem, zrobiłem "po swojemu" i teraz jest LALA :Luzak A auto wygląda tak:
I to w zasadzie byłoby tyle z tej historii... miała być Giulia... jest Superb
Może w kiedyś pójdę w Giulię, ale to jak przestaną z nami jeździć dzieciaki
A na teraz - ogrom miejsca, jaki jest w tym samochodzie rozwala system :link Także teraz pozostaje jeździć - obserwować 
P.S. Gratuluję, jak dotrwałeś do tego miejsca
Wygrałeś browara na następnym zlocie

Jak zapewne zauważyliście, bo już wspominałem o tym na forum, a Ci, którzy byli na zlocie w Burzeninie nawet mieli okazję zobaczyć, nieco zmodyfikowałem ostatnio park maszynowy
Piszę o tym dopiero teraz, gdyż od momentu zakupu nowego wozidła trochę się działo, stwierdziłem więc, że przedstawię dopiero, jak wszystko już będzie dopięte na ostatni guzik i zrobione "po mojemu"
Historia zaczęła gdzieś pod koniec lutego i rozpoczęło się od tego, że mojemu szwagrowi zaczęły sypać się auta, podjął więc decyzję o zakupie czegoś nowego i młodszego. To, na co się zdecydował jest akurat nieważne, ale pomyślicie sobie, że mu pozazdrościłem
Do tego dołożyło się, że pewnego dnia mieliśmy sytuację, że moja szanowna małżonka, która do tej pory śmigała Mieciem (czyli Mito, który też się już tutaj witał
Na miejscu serce mocniej zabiło - piękna, niebieska... no to oględziny: maska w górę i patrzymy co tam się dzieje. Wygląda całkiem spoko, ale w oczy rzuciło mi się, że w jednym ze zbiorniczków z płynem chłodniczym (a tam są dwa), poziom płynu jest poniżej minimum...
Auto odstawiliśmy i wracając do domu, podjechałem do niego, a on zaprosił całą ferajnę, jaka była ze mną do przymierzenia się do jego auta - Skoda Superb
Ferajna wsiadła, a tam... na tylnej kanapie można tańczyć
Spotkaliśmy się, no i przepadłem... Skoda Superb III kombi przed FL, kolor ciemny niebieski, sinik benzynowy 2.0 TFSI w serii 280 KM, automat DSG i napęd na cztery buty, wersja Laurin&Klement z jasnym wnętrzem ze skóry - generalnie najbogatsza wersja wyposażenia, jaka wychodziła, nie miał tylko ogrzewania postojowego i dachu panoramicznego
Dogadaliśmy się co do ceny, auto kupione
Doczekałem się więc przywrócenia auta do serii - robił to nasz kumpel mechanik, o którym wspominałem wcześniej
Niestety cała operacja trochę potrwała - auto stało u mechanika 3 tygodnie. Ogólnie czasowo wyglądało to tak: auto kupiłem dokładnie w połowie marca, pod koniec kwietnia odstawiłem na przywrócenie do serii a odebrałem dosłownie jeden dzień przed zlotem w Burzeninie
W międzyczasie zaopatrzyłem się w kilka pierdół do nowego auta w tym w nowy wideorejestrator, ale wstrzymywałem się z montażem i chwaleniem się autem do momentu, jak będzie już zrobione "po mojemu"
Moglibyście pomyśleć, że to koniec historii... otóż nie
No cóż... początkowo miała obiekcje, bo to dziwne rondo, dwupasmowe, i owszem - chwilę wcześniej byłem na wewnętrznym pasie, ale na jej wysokości byłem już na zewnętrznym... Po chwili negocjacji postanowiła, że spisze oświadczenie więc obyło się bez dodatkowych negocjatorów w postaci patrolu policji Na naprawę zostałem zaproszony jakiś miesiąc po zdarzeniu, dostałem auto zastępcze (Audi A4 z 2 litrowym silnikiem benzynowym ale tzw. "miękka hybryda"
P.S. Gratuluję, jak dotrwałeś do tego miejsca