Jak to bywa w zwyczaju, nową furkę w stajni warto przywitać, stąd też i się witam ponownie

Jak zapewne zauważyliście, bo już wspominałem o tym na forum, a Ci, którzy byli na zlocie w Burzeninie nawet mieli okazję zobaczyć, nieco zmodyfikowałem ostatnio park maszynowy

Historia nabytku może być nieco przydługawa, więc odpalajcie popcorn i miłej lektury
Piszę o tym dopiero teraz, gdyż od momentu zakupu nowego wozidła trochę się działo, stwierdziłem więc, że przedstawię dopiero, jak wszystko już będzie dopięte na ostatni guzik i zrobione "po mojemu"
Historia zaczęła gdzieś pod koniec lutego i rozpoczęło się od tego, że mojemu szwagrowi zaczęły sypać się auta, podjął więc decyzję o zakupie czegoś nowego i młodszego. To, na co się zdecydował jest akurat nieważne, ale pomyślicie sobie, że mu pozazdrościłem

Otóż nie, ale jego zabieg był dla mnie nieco inspiracją

Do tego dołożyło się, że pewnego dnia mieliśmy sytuację, że moja szanowna małżonka, która do tej pory śmigała Mieciem (czyli Mito, który też się już tutaj witał

), musiała gdzieś pojechać Julką (czyli Giuliettą

) No i się zaczęło...

Że ona chce Julkę

Podrapałem się po głowie zastanawiając, czy jest sens kupować drugie, takie same auto

No ale wtedy, zainspirowany decyzją szwagra, wypaliłem: spoko - popchniemy Mito i szukamy fajnej fury

Co poszło na pierwszy strzał

Oczywiście zacząłem rozglądać się za Alfą Romeo Giulia

Wertowałem ogłoszenia, zapoznawałem się z tematem... W związku z tym, że Giulia to auto tylnonapędowe, wydumałem sobie, że w takim razie interesuje mnie tylko wersja benzynowa z napędem na cztery koła

Ogłoszeń było sporo, przy czym okazało się, że rynek jest zalany wręcz egzemplarzami, które były ściągane ze Stanów Zjednoczonych... I nie miałbym tutaj obiekcji, gdyby nie to, że jak się sprawdzało te sztuki po VINie, to wychodziło, że auta te przed ściągnięciem były w takim stanie, że włos się jeżył na głowie...

Po głowie zaczęło mi się telepać, czy to oby dobry wybór, czy może nie pójść w coś innego, zwłaszcza, że jest jeden model, który zawsze mi się podobał i chodził mi po głowie... No ale dorwałem w końcu jedną, krajową, umówiłem się więc na oględziny auta i jazdę próbną. Auto dorwałem w AAA Auto przy czym okazało się, że auto miało być w Piasecznie pod Warszawą. Zadzwoniłem więc do owej firmy i dowiedziałem się, że owszem - auto było w Piasecznie, ale obecnie jest w Łodzi

Ale, jeśli jestem zainteresowany, to mogę sobie u nich zamówić, aby przytargali mi to auto do ich salonu w Gdańsku - muszę jedynie wpłacić 100 PLN kaucji, która jest zwrotna w przypadku, jeśli nie zdecyduję się na zakup auta

Tak więc zrobiłem - podjechałem do ich salonu w Gdańsku, wpłaciłem kaucję i kilka dni później dostałem informację, że auto przyjechało i mogę je obejrzeć

Jak powiedziałem w domu, że jadę oglądać Giulię, to nagle się okazało (i bardzo dobrze

), że wszyscy domownicy jadą ze mną

Tak więc wpakowaliśmy się we czwórkę w auto i jazda do salonu

Na miejscu serce mocniej zabiło - piękna, niebieska... no to oględziny: maska w górę i patrzymy co tam się dzieje. Wygląda całkiem spoko, ale w oczy rzuciło mi się, że w jednym ze zbiorniczków z płynem chłodniczym (a tam są dwa), poziom płynu jest poniżej minimum...

Dostałem też wydruk z historią auta, no i tam też nie było różowo - auto miało wcześniej 3 przygody i jeden wpis, który był... dziwny

No ale dobra - chociaż się przejedziemy

No to ja za kierownicą, gość z salony na fotelu pasażera a do tyłu wpakowała się reszta naszej ferajny, czy łącznie 3 osoby. No nie powiem... zbyt wygodnie to tam nie mieli...

Auto gabarytowo niby spore, ale jednak miejsca z tyłu to tak trochę jak na lekarstwo

Pojechaliśmy na oględziny do mojego dobrego kumpla, który od lat serwisuje moje auta

Prześwietlił auto i potwierdził, że auto miało przygody z przodu i z tyłu a ten ubytek płynu chłodniczego był spowodowany wyciekiem z przewodu doprowadzającego płyn do turbosprężarki... powiedział, że to klasyczna usterka w tych autach i, paradoksalnie, części do uszczelnienia tego kosztują dosłownie kilka złotych, ale żeby to zrobić, to trzeba rozbebeszyć masę podzespołów - ogólnie rzecz biorąc koszty

Umówiłem się więc z nim, że jadę odstawić to auto i jak będę wracał do domu, to jeszcze do niego podjadę obgadać ten temat.
Auto odstawiliśmy i wracając do domu, podjechałem do niego, a on zaprosił całą ferajnę, jaka była ze mną do przymierzenia się do jego auta - Skoda Superb

Czyli generalnie dokładnie to, co zaczęło mi się w międzyczasie kołatać po głowie

Ferajna wsiadła, a tam... na tylnej kanapie można tańczyć

I mówi mi, że generalnie jego ziomal chce zmienić furę i jego Superb jest do zgarnięcia

No to umówiłem się z chłopem na obejrzenie auta

Spotkaliśmy się, no i przepadłem... Skoda Superb III kombi przed FL, kolor ciemny niebieski, sinik benzynowy 2.0 TFSI w serii 280 KM, automat DSG i napęd na cztery buty, wersja Laurin&Klement z jasnym wnętrzem ze skóry - generalnie najbogatsza wersja wyposażenia, jaka wychodziła, nie miał tylko ogrzewania postojowego i dachu panoramicznego

Tylko że on miał to auto mocno skoksowane

Zmienione zawieszenie, duże tarcze hamulcowe z ogromnymi zaciskami, dołożony downpipe, zmieniona turbosprężarka, zmieniony intercooler, zmieniony układ wydechowy (strasznie głośny) i silnik wysterowany na... 450 KM

Generalnie nie interesowało mnie tak skoksowane auto, no ale chłop stwierdził, że nie ma problemu - może je przywrócić do serii, i to był mój warunek zakupu tego auta

Dogadaliśmy się co do ceny, auto kupione

Ale zanim przywrócili mi je do serii, musiałem chwilę pojeździć tym skoksowanym potworem...

Powiem wam tak: to było wariactwo

Na drodze szybkiego ruchu, po wciśnięciu pedału gazu, nie wiem kiedy pojawiło się 230 km/h

Licznik wyskalowany do 260 i ta bestia z tych 230 chciała przyśpieszać dalej i chyba licznik by się zamknął, a ona dalej by przyśpieszała

Odpuściłem... noga z gazu i refleksja: przecież ja tak nie jeżdżę, więc po cholewkę mi to

Poza tym auto było twarde jak płyta chodnikowa, wydech ryczał jak wściekły a koszty wymiany tarcz i klocków z przodu zabijał
Doczekałem się więc przywrócenia auta do serii - robił to nasz kumpel mechanik, o którym wspominałem wcześniej

Z modyfikacji postanowiłem jedynie zostawić większy intercooler, który był już tam założony oraz nieco zmodyfikować układ hamulcowy w stosunku do tego, co powinno być w serii - z przodu wjechały zaciski czterotłoczkowe z Porshe Macan'a, które idealnie pasują i współpracują z tarczami hamulcowymi w oryginalnym rozmiarze, jaki jest w serii

Niestety cała operacja trochę potrwała - auto stało u mechanika 3 tygodnie. Ogólnie czasowo wyglądało to tak: auto kupiłem dokładnie w połowie marca, pod koniec kwietnia odstawiłem na przywrócenie do serii a odebrałem dosłownie jeden dzień przed zlotem w Burzeninie

W międzyczasie zaopatrzyłem się w kilka pierdół do nowego auta w tym w nowy wideorejestrator, ale wstrzymywałem się z montażem i chwaleniem się autem do momentu, jak będzie już zrobione "po mojemu"

Moglibyście pomyśleć, że to koniec historii... otóż nie

Dzień przed zlotem, zadowolony odebrałem auto od kumpla mechanika po przywróceniu do serii

Jazda ? BAJKA ! Teraz to można tym było śmigać !

I wyobraźcie sobie, że dosłownie godzinę po odbiorze auta, jechałem ogarnąć jedną rzecz na zlot... i będąc na rondzie, pewna młoda dama stwierdziła, że ona też wjedzie na rondo

I zrobiła to tak, że wbiła mi się w drzwi z prawej strony

No cóż... początkowo miała obiekcje, bo to dziwne rondo, dwupasmowe, i owszem - chwilę wcześniej byłem na wewnętrznym pasie, ale na jej wysokości byłem już na zewnętrznym... Po chwili negocjacji postanowiła, że spisze oświadczenie więc obyło się bez dodatkowych negocjatorów w postaci patrolu policji

No i na zlot przyjechałem z uszkodzonymi drzwiami z prawej strony

Generalnie tylne drzwi poleciały do wymiany przednie zostały naprawione, plus przy okazji, warsztat, gdzie robiłem naprawę (autoryzowany serwis Skody, Audi, VW, Tesla i bóg wie co oni tam jeszcze mają

) ogarnął mi jeszcze dwie rzeczy, które i tak chciałem zrobić a jedna z nich wyszła podczas oględzin

Na naprawę zostałem zaproszony jakiś miesiąc po zdarzeniu, dostałem auto zastępcze (Audi A4 z 2 litrowym silnikiem benzynowym ale tzw. "miękka hybryda"

). Naprawa trwała kolejne 2 tygodnie... no ale w końcu JEST

Założyłem w końcu wspomniany wideorejestrator, dołożyłem chlapacze z przodu i z tyłu, uzupełniłem kilka brakujących emblematów, dzisiaj porządnie umyłem, zrobiłem "po swojemu" i teraz jest LALA :Luzak A auto wygląda tak:
20260719_205426.jpg
20260719_205435.jpg
20260719_205444.jpg
20260719_205455.jpg
20260719_205500.jpg
I to w zasadzie byłoby tyle z tej historii... miała być Giulia... jest Superb

Może w kiedyś pójdę w Giulię, ale to jak przestaną z nami jeździć dzieciaki

A na teraz - ogrom miejsca, jaki jest w tym samochodzie rozwala system :link Także teraz pozostaje jeździć - obserwować
P.S. Gratuluję, jak dotrwałeś do tego miejsca

Wygrałeś browara na następnym zlocie

Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.